sobota, 28 listopada 2015

"Spotkajmy się w Łodzi"-spotkanie blogerek oraz przypomnienie o rozdaniu

Pamiętacie o trwającym rozdaniu urodzinowym? Proponuję się zgłaszać, bo czas jest tylko do 30 listopada.

21 listopada miałam przyjemność uczestniczyć w moim pierwszym blogerskim spotkaniu zorganizowanym przez Sylwię z bloga Zadbana Mama. Cała impreza odbyła się w dość znanej w Łodzi rodzinnej klubokawiarni Tubajka. Było to spotkanie blogerek róznych, ale raczej z przewagą urodowych i parentingowych. Sylwia zapewniła nam dość napięty grafik spotkania, więc nie mozna się było nudzić.


Po oficjalnym powitaniu przez Sylwię nastapiła pierwsza atrakcja, czyli prezentacja firmy Effective Nails dokonana przez Panią Agnieszkę Wojtowicz. Pani Agnieszka przybliżyła nam trochę sylwetkę firmy, a także zaprezentowała filmiki na temat manikiuru hybrydowego, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo wcześniej nie miałam z nim styczności. Firma Effective Nails przygotowała również wspaniały zestaw dla każdej z uczestniczek składający się z lakierów, baz itd. oraz kalendarza. Teraz pozostało tylko kupić sobie lampę UV i szaleć.


Następnie wystąpiła przed nami Pani Renata Piskórz- Ejtaszewska, Starszy Manager Sprzedaży w Avonie oraz profesjonalna wizażystka.


Pani Renata wspaniale opowiadała o tym jak pielęgnować swoją skórę, ale też jak połączyć karierę z wychowaniem dzieci, gdyż sama ma ich trójkę. Wszystkie uczestniczki otrzymały próbki kilku produktów oraz katalog, a trzy dziewczyny dodatkowo wylosowały fajne zestawy kosmetyczne.

Jeszcze przed obiadem na temat posiadania podświadomości wypowiedziała się Paulina Frontczak-Pawłowska z bloga Lady Mami.


Paulina bardzo ciekawie ujęła temat posiadania podświadomości i w pewien sposób programowania pozytywnie swojego życia. Wystąpienie zamieniło się w dyskusję, ale taką bardzo pozytywną i z wzajemną wymianą doświadczeń. Tak przyjemnie nakręcone mogłyśmy się udać na pyszny obiad.


"Od marzenia do spełnienia", czyli wystąpienie Pani Róży Grudzińskiej, założycielki firmy HobiBobi. Pani Róża zaprezentowała swoją drogę do kariery, a także opowiedziała o tym, że można połaczyć kilka rzeczy w życiu i należy zawsze znaleźć czas dla siebie, bo inaczej wybuchniemy. Ja znam to doskonale z autopsji. Poza tym Pani Róża obdarowała uczestniczki prezentami dla dzieci:kominy dla chłopców i spódniczki dla dziewczynek. Betatester poniżej:


Tak, wiemy, że komin nosi się na szyi. Obecnie jest to pierwsza rzecz, którą Staś zakłada szykując się do żłobka.

Kolejną atrakcją było wystąpienie Izy z bloga http://www.thesecretofhealing.pl/. No po prostu wielkie WOW! Iza ma zaledwie dwadzieścia lat, a już zdążyła napisać książkę, prowadzi wspaniałego bloga, zajmuje się fizjoterapią koni i wspaniale opowiada o robieniu kosmetyków.


Iza najpierw opowiedziała nam trochę o składnikach, które przywiozła, a później każda z nas mogła sobie zrobić maseczkę dostosowaną do swojej cery.Zdarza mi się samej robić jakieś kosmetyki, więc dla mnie była to super zabawa.

Kolejną częścią była loteria, na którą wykupiłyśmy losy, a cały zysk był przeznaczony na leczenie chorego na autyzm Mikołaja. Odwiedziła nas również Mama Mikołaja i pomogła przeprowadzić całą loterię.


Ja wylosowałam trzy takie same zestawy :-) dla dorosłych, ale jeden udało mi się wymienić, a drugi pewnie trafi do mojej koleżanki. Poza tym wylosowałam książkę o Piotrze Fronczewskim. Brałam również udział w loterii prezentów dla dzieci i dostały mi się super książeczki dla mojego Stasia.

Oczywiście dostałyśmy też masę wspaniałych prezentów, ale o tym będzie osobny post.

Przede wszystkim chciałabym bardzo podziękować Sylwii za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania. Dziękuję również wszystkim dziewczynom, które się na spotkaniu pojawiły. Kolejne podziękowania idą do wszystkich prelegentek spotkania. No i oczywiście dziękuję sponsorom, ale na ten temat więcej będzie niedługo.

Było to fantastyczne spotkanie i mam nadzieję, że częściej będę miała okazję w takich imprezach uczestniczyć.

środa, 25 listopada 2015

Dziecko to jedyne osiągnięcie, czyli kilka maminych przemyśleń

Posty o byciu mamą pojawiąją się rzadko, bo jakoś tak wychodzi chociaż tak naprawdę każdy dzień to materiał na nowego posta. Dzisiaj będzie taki właśnie "mamusiowy" post, bo pewna sprawa mocno mnie zirytowała i chciałabym o tym trochę napisać.

Jakiś czas temu wśród różnych postów na Facebooku rzucił mi się w oczy tytuł artykułu mówiącego o tym ,że kobiety które wrzucają na portale społecznościowe zdjęcia swoich dzieci i w zasadzie tylko takie zdjęcia, nic w życiu nie osiągnęły. Zaraz, zaraz! A to, że ktoś ma wspaniałego, uśmiechniętego szkraba albo kilka szkrabów to jest nic? Zdaniem bardzo wielu osób i to niestety bardzo często zdaniem matek sam fakt, że nimi są nie jest dla nich żadnym osiągnięciem. Nie mówię tu o osobach, które matkami nigdy nie powinny zostać, ale o takich które z różnych powodów nie pracują zawodowo, ale zajmują się dziećmi i domem. Jeśli robia to dobrze to jest to bardzo duże osiągnięcie i niech wrzucają nawet milion zdjęć na Facebooka, bo mają się czym chwalić.

Sama jestem mamą niespełna dwuletniego Myszastego. Pół roku temu wróciłam do pracy, w ciągu ostatniego miesiąca awansowałam, w międzyczasie ogarnęłam parę ważnych procesów, ale i tak za swoje największe osiągnięcie uważam Myszastego i dużego Myszastego, czyli mojego Szanownego Małżonka. I jeśli mam już wrzucać jakies zdjęcia na Facebooka, które nie są związane z moim blogiem, to prawie na pewno będą to zdjęcia Stasika i Pietrzyka. I jeśli ktoś mi kiedys powie "Nie masz się czym chwalic poza dzieckiem" to powiem :"Mam, ale dziecko to mój największy powód do dumy".

I w związku z tym mój apel do Mam: bądźcie z tego dumne, bo to cholernie trudne zadanie.

Z Myszowym pozdrowieniem!


piątek, 20 listopada 2015

Listopadowy ring, czyli BeGlossy vs. ShinyBox

Pierwszy raz się tak złożyło, że dostałam obydwa pudełka jednego dnia, więc stwierdziłam, że może warto zrobić post porównawczy. Zanim dostałam pudełka to już widziałam co w nich jest patrząc na wpisy innych dziewczyn i prawdę mówiąc byłam dość sceptycznie nastawiona. Zdjęcia wrzucę później.Ale po kolei:

Na pierwszy ogień idzie ShinyBox:

1.Enklare-pełnowymiarowe regenerujące Serum AllForYou. Bardzo mi się podoba, bo pracuję w klimatyzowanym biurze i ostatnio narzekam na przesuszenia.
2.Norel Krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym i PHA, wersja 25 ml, czyli połowa. Jak dla kolejny udany produkt, bo zastanawiałam się nad kupnem tego kremu, a poza tym cały czas mam nadzieję na załapanie sie do akcji "Podziel się postem z Norel" i wybraniem sobie innych kosmetyków z tej serii.
3.Enklare mydło naturalne-wygląda i pachnie pięknie.
4.Delia Krem do stóp regulator potliwości Miałam już kiedyś coś podobnego i byłam bardzo zadowolona, więc mam nadzieję, że teraz będzie podobnie.
5,6 i 7 To kolejne kosmetyki z AA -kremowy żel do mycia Orchid, balsam do ciała Orchid oraz serum do rąk. Pojemność kolejno 40 ml, 40 ml oraz 30 ml. To mnie trochę rozczarowuje, bo te kosmetyki są naprawdę tanie, więc można było wrzucić produkty pełnowymiarowe.

Gdyby nie te miniatury z AA to pudełko byłoby naprawdę niezłe, bo serum i krem do twarzy to są zdecydowanie kosmetyki, które chciałam wypróbować.

A teraz BeGlossy:

1.Nivea Balsam pod prysznic Cocoa&Milk, pojemność 50 ml. Swego czasu dostawałam taką miniaturę do kazdych zakupów w Drogerii Natura, więc znam produkt i uważam, że jest całkiem ok, ale nie na takiego pudełko.
2.Sanase 2 ampułki kompleksu nawilżającego Bio Shock. Peeling z tej serii kompletnie mi się nie sprawdził, więc mam spore obiekcje co do tego produktu.
3.Syoss Color Refresher. Włosów nie farbuję, ale tego produktu podobno można używać do włosów naturalnych..Fajnie, bo chciałam trochę swój kolor ochłodzić.Pełnowymiarowy.
4.Pantene Aksamitny krem do włosów intensywnie nawilżający. Ja ostatnio używam głównie rosyjskich kosmetyków, ale może ten produkt się sprawdzi.Pełnowymiarowy.
5.Vichy Idealia o pojemności 15 ml. Mam chyba podobny krem z Joyboxa, więc chyba pora któryś otworzyć.
6.Efektima Hydrożelowe płatki pod oczy Wine-Therapy. Nie przepadam za tego typu produktami, więc dość średnio.
7.Perfumetka 2ml Federico Mahora z Fm. Jeszcze nie sprawdzałam zapachu.
8.Eteryczny olejek lawendowy. Ze wszystkich olejków trafił mi się akurat taki, którego nie lubię.

U mnie wygrywa ShinyBox, bo dwa produkty z pudła absolutnie mnie zachwyciły, czego niestety nie mogę powiedzieć o BeGlossy. Poczekam jeszcze na to co będzie w grudniu, ale nie wiem czy będę kontynuować subskrypcje obu pudełek czy raczej od czasu do czasu kupie sobie któreś już po poznaniu produktów.

środa, 18 listopada 2015

Kosmetyczne pudło po angielsku, czyli moje pierwszy Look Fantastic Boxy oraz przypomnienie o rozdaniu

Jak pewnie niektórzy wiedzą, uwielbiam róznego rodzaju boxy kosmetyczne i z chęcią je zamawiam. Na jednym z blogów trafiłam na opis BEauty Box ze strony Look Fantastic. Cena bardzo przystępna, darmowa wysyłka do Polski, więc szczególnie długo się nie zastanawiałam. Tym bardziej, że poprzednie wersje wyglądały bardzo zachęcająco.

Na  pierwsze pudełko czekałam około dwóch tygodni od momentu zamówienia, chociaż na stronie widziałam, że wysłane było bardzo szybko. Drugie, listopadowe, trafiło do mnie dzisiaj. Opiszę obydwa w jednym poście, bo po prostu będzie mi łatwiej.

Oto pudełko z października:


A co w nim znajdziemy:
1.Monu Firming Moisturiser, czyli mocno nawilżający krem przeciwzmarszczkowy. Miniatura 20 ml.
2.Percy&Reed Volumising Oil, czyli zwiększający objętość włosów olejek bez olejku.Miniatura 30 ml.
3.Nuxe Reve de Miel krem do rąk, 15 ml.
4.Elemis Hydra Balance Day Cream, czyli nawilżający krem do cery mieszanej. 20 ml.
5.Murad AHA/BHA Exfoliating Cleanser, czyli złuszczacz z kwasami.30 ml.
6.Balance me Radiance Mask, czyli maska rozświetlająco-oczyszczająca.
7. Pędzelek do oczu z fundacji wspierającej walkę z rakiem piersi.

A oto wersja listopadowa:



A w niej:
1.Szminka Bellapierre Cosmetics w pięknej , chłodnej czerwieni. Pełnowymiarowe.
2.Korres żel pod prysznic Guava, 40ml.
3.Ole Henriksen Mleczko do mycia, 30 ml.
4.Dr. PawPaw, koloryzujący balsam do ust. Pełnowymiarowy.
5.Ren V-Cense Krem na dzień, 15 ml.
6.Kebelo, maska do włosów o mocno odżywczej formule,30 ml.

Sporo osób pewnie powie-tyle miniatur?Masakra! A jednak nie masakra, bo w większości przypadków te miniatury to mniej więcej połowa standardowego opakowania. Cieszy mnie bardzo duża ilość pielęgnacji, a także fakt, że raczej nie są to standardowe marki drogeryjne. Większości z nich nawet wcześniej nie znałam i dzięki temu pudełku mogę się z nimi zapoznać, a jeśli mi się spodobają to kupić je w bardzo korzystnych cenach na stronie pudełka.

Cieszę się, że trafiłam na te boxy i gwarantuję, że do rozdaniowego pudła dorzucę co najmniej jeden z tych produktów.

niedziela, 15 listopada 2015

Co polecam, a czego nie polecam na promocji w Rossmanie cz.3 - Twarz oraz przypomnienie o rozdaniu

Pamiętacie o rozdaniu z okazji urodzin bloga? W skład nagrody wchodzi podkład Rimmel WakeMe Up, który będę polecać w tym poście.

Uwielbiam testować nowe podkłady, pudry, róże itd. Mimo, że w ostatnim czasie przerzuciłam się zdecydowanie na azjatyckie kremy BB oraz CC to nadal uważam, że można znaleźć naprawdę fajne produkty na drogeryjnych półkach. Dzisiaj będzie dość długo, bo akurat z tego typu kosmetyków testowałam mnóstwo ogólnodostępnych produktów.



RIMMEL- tutaj mam sporo do polecenia, bo do jestem fank Rimmel i chętnie korzystam z ich produktów. Jeśli chodzi o podkłady to w przypadku większej ilości niedoskonałości do zakrycia polecam Lasting Finish 25h oraz Lasting Finish Nude, z tym że ten ostatni ma moim zdaniem lepszą ofertę kolorystyczną i łatwiej dobrać coś dla siebie. Z gamy Lasting Finish jest również baza oraz puder, ale z nich nie korzystałam więc ciężko mi coś o nich więcej powiedzieć. Podkładem dla praktycznie każdego jest Match Perfection, który u mnie sprawdził się perfekcyjnie. Ma chyba też największą gamę kolorystyczną. Dla mniej problematycznej skóry bardzo fajny jest WakeMe Up, który jest do wygrania w moim rozdaniu urodzinowym. Kolejną gamą w Rimmel jest Stay Matte i tu bardzo polecam bazę oraz puder, natomiast stanowczo odradzam podkład, który u mnie kompletnie się nie sprawdził, bo wchodził we wszystkie załamania i robił mi maskę na twarzy. Z tego co widzę w ofercie to Rimmel nie ma jakiejś super gamy róży czy też rozświetlaczy, więc nie mam czego więcej polecić.

MAYBELLINE- zdecydowanie polecam podkład w musie Dream Matte Mousse, który dobrze zakrywa niedoskonałości i ładnie matuje skórę. Bardzo fajny jest również krem BB w wersji dla skóry tłustej, ale obecnie nie widzę go w ofercie na stronie Maybelline. Natomiast stanowczo odradzam podkład Superstay Better Skin. Bardzo neładnie wygląda na skórze, włazi w pory i załamania, więc dla mnie kompletna porażka.

REVLON-kolejna marka, którą polecam z czystą przyjemnością. Oczywiście klasyka, czyli podkład Colorstay to produkt zawsze godny polecenia. Mój faworyt to Photoready, któremu jakiś czas temu wystawiłam stosowną laurkę. Z gamy Photoready bardzo polecam bazę pod makijaż, zarówno 001 jak i 002. Pięknie wyrównują i wygładzają skórę, kryją niedoskonałości.

MAX FACTOR- tutaj też mam całkiem  sporo do polecenia. Przede wszystkim podkład Lasting Performance, który u mnie bardzo dobrze się sprawdził. O Whipped Cream jakiś czas temu pisałam recenzję i jest dość częstym gościem w mojej kosmetyczce. Podkład Skin Luminizer też jest całkiem dobry. Ja z chęcią wypróbuję Color Adapt oraz Facefinity, który czeka od poprzedniej promocji.

BOURJOIS- tutaj będą dwie skrajności. Z jednej strony bardzo polecam puder Healthy Mix, który nadaje skórze bardzo ładny, zdrowy wygląd. Z drugiej podkład 123 Perfect Foundation, który bardzo mnie rozczarował i kompletnie się nie sprawdził. Obecnie jestem w fazie testów z najnowszym podkładem Air Mat i jak na razie mam dość mieszane uczucia, więc nie mogę za wiele na ten temat powiedzieć. Z produktów Bourjois na pewno warto zerknąć na bardzo bogatą ofertę róży, które są dostępne w dużej ilości wariantów kolorystycznych oraz o różnych wykończeniach.

Polecam zerknąć też na kultowe już rozświetlacze firmy Lovely, podkład City Matt od Lirene czy też polskie kosmetyki od firmy Bell.

Ja nie planuję żadnych zakupów, bo kosmetyków do twarzy mam mnóstwo i obecnie jestem na etapie czyszczenia zapasów.

czwartek, 12 listopada 2015

Listopad pachnie czekoladą, czyli listopadowy Chillbox oraz przypomnienie o rozdaniu

Listopadowy Chillbox do mnie dotarł i w końcu mogę rozkoszować się cudownościami, które zawiera, a jest bardzo czekoladowo i relaksująco. Nie przedłużając, oto zawartość:


1.Organiczny multikrem z masłem shea i olejkiem jojoja firmy Bjobj. Na chłodną porę roku jak znalazł. Bardzo lubię takie multifunkcyjne kosmetyki.

2."Anglik zakochany.Miłość w zapadłej dziurze we Francji"-Michael Sadler. Kolejna książką, która mnie zainteresowała. Tytuł sugeruje, że może być wesoło.

3.Daylight "Gorąca Czekolada" od Kringle Candle. Nie używałam wcześniej tego typu produktów, raczej takie małe świeczki zapachowe od czasu do czasu, ale chyba zmienię zdanie, bo właśnie cały dom pachnie czekoladą.

4.Zel pod prysznic CZEKOLADA/ŻURAWINA od Dresdner Essenz. Przepięknie pachnie i można stosować zarówno do ciała, jak i do włosów.

5.Kakao-Pizca del Mundo. To akurat dla moich chłopaków, bo ja za kakao nie przepadam.

6.Maska kakaowa od Yasumi. Miałam kiedyś podobną maskę z tej firmy i bardzo mi pasowała.

Bonus to maska Firming od mojego kochanego Skin79 oraz cała masa zniżek, w tym jedna właśnie do Skin79.

Po raz kolejny świetne pudełko i bez zastanowienia zamówiłam grudniowe. Każda z rzeczy w pudełku mi się podoba i każda się przyda. Byle tak dalej!

środa, 11 listopada 2015

Naturą w ŁZS, czyli pielęgnacja włosów z Sylveco oraz przypomnienie o rozdaniu

Pamiętacie o rozdaniu urodzinowym? Zajrzyjcie tam, bo nagrody naprawdę fajne.

W kilku postach pisałam już o tym, że od czasu ciąży borykam się z ŁZS, czyli łojotowkowym zapalenie skóry. W moim przypadku dotyczy to skóry głowy. Jak wiadomo tego typu zmiany chorobowe pojawiaja się i znikają, więc pod tym kątem dobieram też pielęgnację. W momentach wysypu stosuję szampon z Vichy, a kiedy skóa jest uspokojona postawiłam na pielęgnację z Sylveco i zaraz Wam napisze dlaczego i czego używam.

Sylveco ma w swoim asortymencie włosowym dwa szampony :pszeniczno-owsiany oraz balsam myjący z betuliną. O tym drugim słyszałam od mojej Siostry, która go dość regularnie używa i jest bardzo zadowolona. Do mnie oba szampony trafiły razem ze styczniowymi pudełkami ShinyBox, ponieważ zamówiłam dwa i tak się akurat złożyło, że dostałam dwie różne wersje.



Zacznijmy od tego co nam obiecuje producent:

Szampon odbudowujący pszeniczno-owsiany

Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie osłabionych i wymagających regeneracji. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Hydrolizaty pszenicy i owsa to niskocząsteczkowe źródło protein, wiążą wilgoć, wnikają do korzeni włosów, odbudowując je aż po same końcówki. Dzięki składnikom silnie nawilżającym szampon zapobiega przesuszeniu, łagodzi podrażnienia skóry głowy. Przy regularnym stosowaniu wzmacnia włosy, poprawia ich elastyczność i sprawia, że są bardziej odporne na uszkodzenia i rozdwajanie.

Szampon pachnie ładnie, lekko cytrusowo moim zdaniem. Ma konsystencję żelową, ale dość płynną. Pieni się całkiem dobrze i bardzo dokładnie domywa włosy. Konieczne jest zastosowanie odżywki, bo może je trochę plątać, a przy tym sprawia, przynajmniej u mnie, że włosy są lekko szorstkie. To są dość drobne wady, w porównaniu z zaletami. Szampon mnie wcale nie podrażnia, nie powoduje nowych zmain skórnych, a jeśli jakieś mam to ładnie je goi. Włosy pięknie błyszczą i są świeże przez cały dzień. Zużyłam już kilka butelek tego szamponu i zawsze z chęcią do niego wracam.

Balsam myjący z betuliną:

Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie słabych, zniszczonych, pozbawionych blasku, z tendencją do wypadania. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Unikalne połączenie oleju jojoba i masła karite z naturalnymi składnikami nawilżającymi zapewnia włosom ochronę przed wysuszeniem i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Przy regularnym stosowaniu normalizuje stan skóry głowy, a włosom nadaje miękkość, gładkość i lekkość bez efektu puszenia.

Ten produkt ma zdecydowanie gęstszą konsystencję i rzeczywiście przypomina balsam. Pachnie przyjemnie i dobrze się pieni. Nie trzeba juz po nim używać odżywki, a włosy są dobrze nawilżone i błyszczące. Stosując ten szampon trzeba jednak od czasu do czasu sięgnąć po jakiś mocniejszy środek, bo u mnie ma tendencję do lekkiego obciążania włosów. Nie są to w żadnym razie strąki, ale nie są takie sypkie jak zwykle. Balsam działa też kojąco na moją skórę głowy, a u mojej Siostry znacząco ograniczył wypadanie włosów. Również z chęcią po niego sięgam

No i na koniec wygładzająca odżywka do włosów:

Wygładzająca odżywka na bazie ekstraktu z łopianu przeznaczona jest do każdego rodzaju włosów. Zawiera składniki wzmacniające, nawilżające i odbudowujące, dzięki którym włosy nabierają blasku, ładnie się układają, są gładkie i elastyczne. Olej z pestek winogron, oliwa z oliwek i olej arganowy chronią przed wysuszeniem i uszkodzeniami. Dodatkowo cukier i panthenol (humektanty) zatrzymują wilgoć i pozwalają uzyskać odpowiednią objętość fryzury, bez obciążenia. Stosowanie odżywki po każdym myciu włosów zapewnia efekt idealnie miękkich, wygładzonych i pełnych blasku włosów.

Ten produkt niestety nie jest dla mnie do codziennego używania. Na moich cienkich i przetłuszczających się włosach taka ilość olejów w składzie działa niestety bardzo obciążająco. Na pewno odpada wmasowywanie w skórę głowy, jak to jest zalecane. Na pewno produkt super sprawdzi się u osób z suchymi włosami, bo rzeczywiście ładnie wygładza i nawilża. Ja stosuję tą odżywkę tylko na końcówki albo w weekend jako maskę i wtedy jest idealnie.

Z produktów włosowych z Sylveco nie miałam jeszcze tylko lnianej maski do włosów, która jest bardzo chwalona i pewnie przy najbliższych zakupach do mnie zawita, jak pewnie więcej produktów tej marki, bo widziałam, że z okazji Świąt tworzą zestawy prezentowe, na które już ostrzę sobie pazurki.

wtorek, 10 listopada 2015

Sylveco Krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną oraz przypomnienie o rozdaniu

Zacznę od tego, że dzisiejszy dzień jest dla mnie sporym rozczarowaniem, ponieważ nie dotarł do mnie jeszcze listopadowy Chillbox, a widziałam że jest świetny. Jutro święto, więc również go nie dostanę, ale mam nadzieję, że już w czwartek do mnie zawita.

O kosmetykach Sylveco piszę dość często w postach na temat ulubieńców, więc pora napisać coś więcej na temat któregoś z nich. O oczyszczającym peelingu, który notabene jest do wygrania w ROZDANIU, więc przyszła pora na kosmetyk, który mnie totalnie zaskoczył, czyli krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną.


Skład i działanie według producenta:

Woda,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Olej z pestek winogron,  Wosk pszczeli,  Olej rokitnikowy,  Betulina,  Stearynian sodu,  Kwas cytrynowy 

  • niweluje drobne zmarszczki, zmniejsza i rozjaśnia blizny
  • częściowo absorbuje promieniowanie słoneczne, zapobiega uszkodzeniom skóry spowodowanym promieniowaniem słonecznym
  • przyspiesza gojenie się ran, stymuluje procesy regeneracji i odbudowy naskórka
  • wygładza i odżywia cerę, nadaje jej zdrowy koloryt
  • chroni przed działaniem wolnych rodników, spowalnia procesy starzenia się skóry
  • przeciwdziała nadmiernemu rogowaceniu i złuszczaniu się naskórka
  • likwiduje uczucie ściągnięcia i swędzenia
  • wzmacnia odporność skóry na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych
Do mnie ten krem trafił zupełnym przypadkiem, gdyż był w zestawie prezentowym zakupionym dla kogoś innego. Z pewnych względów prezentu nie można było przekazać, a data ważności zbliżała się do końca, więc postanowiłam się poświęcić  i skorzystać z tego kremu :-).

Krem zamknięty jest plastikowym, wygodnym słoiczku. Konsystencja to jest zdecydowanie dość twardego masła, więc krem jest bardzo treściwy. Nie ukrywam, że obawiałam się używania z uwagi na moją tłustą cerę i z niepokojem przyglądałam się co rano czy aby mnie nie zaczął zapychać. Powinnam dodać, że krem na początku stosowałam tylko wieczorem.

Przez pierwsze kilka dni skóra po użyciu sprawiała wrażenie natłuszczonej, wręcz jak naoliwionej i mocno się świeciła. Rano było bardzo podobnie, chociaż po umyciu twarzy skóra była miękka i nawilżona, a nie natłuszczona. Z czasem krem ograniczył wydzielanie sebum w ciągu dnia i skóra znacznie mniej mi się świeci, pory są zwężone, a koloryt wyrównany. Krem mi bardzo pasuje, a od momentu kiedy stosuję 3 razy w tygodniu maskę korygującą na noc od Bielendy, jest moim absolutnym hitem. Doskonale koi łuszczącą się skórę, mogę też go spokojnie stosować na dzień pod makijaż i twarzy mi się nie świeci. Dodatkowo mam wrażenie, że naczynka też są jakoś mniej widoczne.

To kolejny produkt z Sylveco, który uważam za absolutny hit i pewnie nie raz będę do niego wracać. Jeśli będę miała to do rozdania dorzucę próbkę tego kremu, więc zapraszam serdecznie.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdanie urodzinowe-aktualizacja

Jeśli ktoś czyta mojego bloga to wie, że do końca listopada trwa rozdanie z okazji pierwszych urodzin bloga ROZDANIE. Początkowo planowałam zrobić niespodziankę, ale stwierdziłam, że sama wolę rozdania, w których wiem co mogę mogę wygrać, więc postanowiłam przedstawić listę produktów, które znajdą się w boxie. Zgłoszenia nadal przyjmowane są pod postem rozdaniowym.


A oto lista:
1. Sylveco Peeling Oczyszczający
2.Olej arganowy
3.Bielenda Krem nawilżający z olejem arganowym
4.Wybrana przez zwycięzcę maska z oferty Skin79 bądź MyAsia
5.Wybrane przez zwycięzcę produkty Golden Rose: do oczu, ust oraz paznokci.
6.Podkład Rimmel WakeMeUp 103 True Ivory.
7.Paleta MUR Parental Advisory (maźnięta tylko dla swatchy)
8.Sleek zestaw do konturowania w odcieniu Light.
9.Produkt do włosów
10.Produkt do ciała
11.Książka Harolda Lancera "Skóra pełna blasku"
12.Próbki i miniaturki różne

Lista ta pewnie jeszcze będzie rosła, ale jeśli to co juz jest Was zainteresuje to zapraszam do rozdania.

środa, 4 listopada 2015

Polecane produkty do oczu na promocji w Rossmanie i złamana obietnica

Wczoraj było o tym, że nie pójdę do Rossmanna na promocję z różnych powodów. Dzisiaj jednak musiałam się tam udać w celu kupienia kilku rzeczy dla Synka. Z uwagi na to, że ludzi nie było to podeszłam do szaf z kosmetykami do makijażu. Wyszłam z czterema lakierami Wibo i dwoma szminkami w kredce od Astor, więc jest nieźle. Jestem dumna, że nie kupiłam więcej. Na pewno jednym z powodów jest fakt, że był to mały Rossmann bez dużej ilości szaf. Do tego samego Rossmanna udam się w przyszłym tygodniu kiedy będzie promocja na artykuły do makijażu oczu, o których będzie dzisiejszy post.


Co polecam. Będę pisała markami, bo tak mi łatwiej.

1. Maybelline-polecam tusze do rzęs. Ja miałam kilka różnych i na ten moment są to moje ulubione tusze do rzęs. Seria Colossal, Lash Sensational czy Rocket Volume sa naprawdę super i z chęcią do nich wracam. Poza tym z Maybelline kremowe cienie Color Tattoo. No i oczywiście bardzo znany żelowy liner z pędzelkiem od Maybelline.

2.Rimmel-tusze do rzęs również bywaja niezłe, więc warto na nie zerknąć. Bardzo fajne sa pojedyncze cienie do powiek. Polecam też kredki do oczu z gumką, bo łatwo i szybko mozna zrobić nimi fajny makijaż. 

3.Astor- pojedyncze cienie oraz matowe cienie w kredce. Ja mam dwa kolory i jestem z nich bardzo zadowolona. Mam też pojedynczy cień w bardzo ładnym śliwkowym kolorze i matowym wykończeniu, więc te cienie też mogę polecić. Co do tuszy do rzęs to kiedyś używałam i byłam nawet zadowolona, ale nie mam jakiegos konkretnego do polecenia.

Z innych marek nie jestem w stanie nic polecić, bo po prostu nie używałam. Ja z kosmetyków do oczu nie planuję kupować nic, bo mam naprawdę spore zapasy. A żeby dotrzymac tej obietnicy po prostu nie pójdę do Rossmanna :-).

Apropos postów: postu o "burżujkach" na razie nie będzie, bo niestety nie mam kiedy zrobic zdjęć w świetle dziennym, a przy takim najlepiej widać kolorki. Na pewno postaram się napisać obszerny post na temat polecanych podkładów, pudrów itd.

wtorek, 3 listopada 2015

Dlaczego nie pójdę na wielką rossmannowską promocję...Aktualizacja

Ostani post był na temat tego co polecam z kosmetyków do ust i paznokci na promocji Rossmanna. Pisałam też o tym, że sama planuję zerknąć na kilka rzeczy. Czemu zmieniłam zdanie? Zapraszam do czytania!


Po pierwsze przejrzałam swoje kosmetyki i stwierdziłam, że mam wszystkiego naprawdę dużo i nic więcej na razie nie potrzebuję.

Po drugie zrobiłam przegląd szafy i pieniądze, które nie wydam na kosmetyki, wydam na ubrania.

Po trzecie, byłam dzisiaj pod jednym Rossmannem i normalnie bałam się wejść po pieluchy dla dziecka, bo panuje tam istny Armaggedon.

Po czwarte po porównaniu cen wychodzi, że przez internet i tak wyjdzie taniej.

Po piąte uniknę kupienia "macanych" kosmetyków. I tu apel do wszystkich: jeśli nie ma dostępnego testera to sobie po prostu odpuście, bez otwierania innego kosmetyku. I nie zgadzajcie się jak Pani w drogerii Wam coś takiego zaproponuje.

Po szóste zawiodłam się na Rossmannie, bo chciałam zrobić zakupy internetowe i przy okazji kupić parę innych rzeczy, a w sklepie internetowym wielka promocja nie obowiązuje. Jest to dość średnie podejście i bardzo rozczarowujące.

Nie oznacza to, że nie będzie postów polecających, bo między innymi dlatego prowadzę bloga, żeby komuś coś polecić bądź doradzić. Mam nadzieję, że jutro uda mi się zrobić zdjęcia do obiecanego postu na temat szminek Bourjois.

Aktualizacja-jednak weszłam do Rossmanna (dziecku po pieluchy) i bardzo nie szalałam, bo zakupiłam kilka lakierów Wibo i dwie szminki w kredce. Szczęśliwie nic nie macane.

niedziela, 1 listopada 2015

Rossmanowska promocja -49%-co polecam, co kupię cz.1-Usta i paznokcie

Rossmann co jakiś czas rozpieszcza nas promocjami na kosmetyki do makijażu. Kolejna tura takich promocji rozpoczyna się od 2 listopada dużymi rabatami na produkty do ust i paznokci. Dzisiaj będzie o tym co mogę Wam polecić i co sama planuję kupić z tych produktów, o ile oczywiście będą dostępne, bo akurat z tym bywa różnie, bo asortyment Rossmannów może być inny w praktycznie każdym sklepie.


Produkty do ust:

1.Po pierwsze bardzo polecam szminki Bourjois, zarówno klasyczne Rouge Edition,jak i Rouge Edition Velvet, Aqua Laque oraz Color Boost. Ja mam kilka z każdego rodzaju i jestem z nich bardzo zadowolona, zwłaszcza z matowych Velvet oraz klasycznych kremowych Rouge Edition. Warto skorzystać z promocji, bo cena regularna tych produktów jest dość wysoka. Jak mi się uda to ciągu najbliższego tygodnia napiszę posta ze swatchami wszystkich posiadanych przeze mnie "burżujków"

2.Po drugie moje ukochane szminki z Rimmel, czyli czarna seria sygnowana przez Kate Moss oraz nawilżające Moisture Renew. No i oczywiście klasyka, czyli Lasting Finish. Serię od Kate mam praktycznie całą, więc może też uda mi się zrobić jakiś szybki post w ciągu najbliższego tygodnia. Jeśli chodzi o Rimmel to ja muszę się bliżej przyjrzeć ich kredkom do ust, bo kilka kolorów wygląda dość zachęcająco.

3.Szminka Astor VIP Heidi w kolorze Spicy. Przepiękny jeżynowy kolor, który idealnie wpasowuje się w jesienne trendy.

Raczej nie planuję żadnych nowych produktów do ust, bo mam bardzo dużą kolekcję. Poza tym pomadki i kredki od Golden Rose totalnie mnie zauroczyły, więc nie widzę powodów, żeby przepłacać skoro mam coś dobrej, polskiej firmy i to za bardzo przyzwoitą cenę. Ponieważ jednak jestem ciekawska to zapewne zerknę na nowe matowe szminki od Maybelline oraz te z Revlonu, bo akurat tą markę bardzo lubię.

Jeśli chodzi o paznokcie to tutaj pewnie będzie trochę więcej produktów, bo też lakiery itp. często kupuję w Rossmannie.

1.Sally Hansen chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. NA pewno polecam produkty do pielęgnacji paznokci i skórek, a także kropelki i topy do manikiuru. Ja na pewno bliżej przyjrzę się szafie z tymi produktami w moim Rossmannie i pewnie uzupełnię moją kolekcję.

2.Lakiery firmy Rimmel, zarówno klasyka jak i te z lycrą to produkty godne polecenia. Ja już mam kilka kolorów upatrzonych do uzupełnienia mojej kolekcji, jak i na prezenty. Może któryś odcień dołączy do urodzinowego rozdania :-).

3.Lakiery Maybelline typu Colorama czy Superstay 7 days. Tutaj sporo zależy od koloru, ale też mam kilka odcieni wybranych do zakupów.

4.Max Factor lakier o nazwie Fantasy Fire z serii Max Effect Mini Nail Polish. Sam wygląda tragicznie za to jako top to po prostu bajka. Uwielbiam go i jeśli tylko go upoluję to kupię kolejną buteleczkę. Może też zerknę na inne odcienie z tej serii.

5.Lakiery Wibo. Tanie, a bardzo fajne kolorystycznie i fakturowo. Ja zdecydowanie planuję jakieś wibowe zakupy.

Jeśli chodzi o lakiery to mogłabym wymieniać i wymieniać, bo podobnie jak z produktami do ust ciągle kupuję nowe. Ja na pewno zajrzę do wyżej wymienionych marek, a pewnie zobaczę też co oferują inne dostępne w Rossmannie, bo np. Revlon bardzo mnie kusi.

A Wy co planujecie zakupić na tej wielkiej obniżce?